E-Book, Polish, 73 Seiten
Shakespeare Wieczór trzech króli
1. Auflage 2022
ISBN: 978-87-28-45135-9
Verlag: SAGA Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark
E-Book, Polish, 73 Seiten
ISBN: 978-87-28-45135-9
Verlag: SAGA Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark
William Szekspir to jeden z najwybitniejszych i najbardziej znanych twórców literatury ?wiatowej. By? angielskim poet? i dramatopisarzem. Jego utwory przet?umaczono na niemal wszystkie j?zyki ?wiata i do dzi? pozostaj? na szczycie popularno?ci. W?ród najbardziej znanych dramatów autorstwa Szekspira mo?na wymieni? m.in. 'Hamleta', 'Makbeta', 'Romeo i Juli?', 'Sen nocy letniej', 'Burz?' czy 'Wieczór Trzech Króli'. W Gda?sku znajduje si? jedyny w Polsce teatr szekspirowski, gdzie corocznie odbywa si? Mi?dzynarodowy Festiwal Szekspirowski, zrzeszaj?cy wybitnych twórców ?wiatowego formatu.
Weitere Infos & Material
SCENA III.
Pokój w domu Oliwii.
(Wchodza Sir Tobiasz Czkawka i Marya).
Sir Tobiasz. Co do kaduka mysli moja synowica, ze tak wziela do serca smierc swojego brata? Najmniejszej nie mam watpliwosci, ze troska jest nieprzyjacielem zycia.
Marya. Na uczciwosc, panie Tobiaszu, musisz troche wczesniej wracac do domu; twoja synowica, a moja pani, bardzo sie gorszy tak niezwyklemi godzinami.
Sir Tobiasz. Lepiej, ze sie gorszy mojemi godzinami, niz zeby sama innych gorszyla.
Marya. Wszystko to bardzo dobrze, ale mój panie Tobiaszu, musisz koniecznie przywdziac szaty skromnosci i przyzwoitosci.
Sir Tobiasz. Przywdziac szaty? Ani mysle innych szat przywdziewac, jak te, które na mnie teraz widzisz; szaty te dosc sa dobre, aby w nich kufle wychylac; buty te takze dobre na to, a jesli nie sa, to niech sie za wlasne uszy powiesza.
Marya. Te hulanki i te pijatyki zabija cie, panie Tobiaszu. Wczoraj wlasnie mówila o tem moja pani; napomknela tez o niedowarzonym szlachcicu, którego tu jednego wieczora sprowadziles, niby jako jej konkurenta.
Sir Tobiasz. Kogo masz na mysli? Czy pana Andrzeja Chudogebskiego?
Marya. Zgadles, panie Tobiaszu.
Sir Tobiasz. Nie znajdziesz w calej Illiryi barczystszego szlachcica.
Marya. I cóz stad?
Sir Tobiasz. Czy nie wiesz, ze ma trzy tysiace dukatów rocznej intraty?
Marya. Prawda, tylko, ze wszystkie swoje dukaty w jednym roku przepusci, bo wielki z niego paliwoda i rozpustnik.
Sir Tobiasz. Fe, wstydz sie tak o nim mówic! Czy nie wiesz, ze gra na basetli, mówi trzema lub czterema jezykami, slowo w slowo a bez ksiazki i posiada wszystkie dary przyrodzenia?
Marya. To prawda, ze posiada prawie wszystkie, bo prócz tego, ze jest gluptak, jest takze wielkim burda, a gdyby nie mial daru tchórzostwa na zlagodzenie przyrodzonego daru swarliwosci, wszyscy roztropni ludzie nie watpia, ze niedlugo mialby takze i dar mogilki.
Sir Tobiasz. Na te reke, lotr jest i potwarca, kto tak o nim mówi. Powiedz, kto to?
Marya. Ci, którzy prócz tego dodaja, ze sie co noc upija w twojem towarzystwie, panie Tobiaszu.
Sir Tobiasz. Pijac zdrowie mojej synowicy. Nie przestane pic za jej pomyslnosc, póki mam dziurke w gardle i póki nie zabraknie wina w Illiryi. Tchórz to i zajac, który nie chce pic za zdrowie mojej synowicy, az mu sie zacznie glowa krecic, jak parafialna fryga 1 ). No, dziewczyno, castiliano volto, nastrój kastylijska powage; widze zblizajacego sie pana Andrzeja Chudogebskiego.
(Wchodzi Sir Andrzej Chudogebski).
Sir Andrzej. Panie Tobiaszu Czkawko, co tam nowego, panie Tobiaszu Czkawko?
Sir Tobiasz. Slodki panie Jedrzeju!
Sir Andrzej(do Maryi). Daj ci Boze zdrowie, piekna sekutnico!
Marya. I tobie, panie Jedrzeju.
Sir Tobiasz. Nacieraj, panie Jedrzeju, nacieraj!
Sir Andrzej. Co to za jedna?
Sir Tobiasz. Szatna mojej synowicy.
Sir Andrzej. Dobra panno Nacieraj, pragne blizszej z toba znajomosci.
Marya. Moje imie jest Marya.
Sir Andrzej. Dobra panienko, Marysiu Nacieraj...
Sir Tobiasz. Mylisz sie, panie Jedrzeju, »nacieraj« znaczy sie: atakuj, oblegaj, jednem slowem, umizgaj sie, szturmuj!
Sir Andrzej. Na honor, nie chcialbym rzucic sie na to przedsiewziecie w kompanii. Czy to ma sie znaczyc »nacieraj«
Marya. Zegnam was, panowie.
Sir Tobiasz. Jesli ja tak puscisz, panie Jedrzeju, bodajes nigdy wiecej szabli z pochwy nie wyciagnal!
Sir Andrzej. Jesli cie tak puszcze, panienko, bodajem nigdy wiecej szabli z pochwy nie wyciagnal! Piekna moja dziewczynko, czy myslisz, ze dudków w reku trzymasz?
Marya. Nie trzymam cie jeszcze w reku, panie Jedrzeju.
Sir Andrzej. Lecz bedziesz trzymala, to rzecz nietrudna; oto moja reka.
Marya. Myslec wolno, jak sie podoba, panie Jedrzeju. Radze ci, wlóz te reke w maslnice, niech sie napije.
Sir Andrzej. Dlaczego, kochaneczko? Co to za metafora?
Marya. Bo sucha, panie Jedrzeju 2 ).
Sir Andrzej. Tak mysle. Nie taki ze mnie osiel, zebym nie potrafil rak trzymac sucho. Ale co zart ten znaczy?
Marya. Suchy zart, panie Jedrzeju.
Sir Andrzej. Czy masz ich wiecej na rozkaz?
Marya. Mam ich teraz dostatkiem na koncu palców, ale ledwo twoja puscilam reke, wszystkie naraz uciekly.
(Wychodzi).
Sir Tobiasz. Panie Jedrzeju, trzeba ci wychylic szklenice wegrzyna. Kiedyz cie tak powalonego widzialem?
Sir Andrzej. Nigdy jeszcze, jak mysle, chyba, ze widziales, jak mnie wegrzyn pod stól powalil. Zdaje mi sie czasami, ze nie mam wiecej dowcipu, niz lada chrzescijanin, lub niz lada czlowiek pospolity. Alec bo ogromnie lubie wolowine, i byc moze, ze wolowina robi krzywde mojemu dowcipowi.
Sir Tobiasz. Niema watpliwosci.
Sir Andrzej. Gdybym tego byl pewny, wyrzeklbym sie wolowiny. Odjezdzam jutro do domu, panie Tobiaszu.
Sir Tobiasz.Pourquoi, kochany panie Jedrzeju?
Sir Andrzej. Co znaczy sie pourquoi? Czy znaczy sie: zostan, czy znaczy sie: odjezdzaj? Jak zaluje, ze nie poswiecilem jezykom czasu, który zmarnowalem na fechtach, tancu i niedzwiedzich hecach! O, czemu nie oddalem sie wyzwolonym naukom!
Sir Tobiasz. O, niezawodnie, mialbys przepyszna czupryne.
Sir Andrzej. Dlaczego? Czy to przydaloby sie na co moim wlosom?
Sir Tobiasz. Trudno watpic; wszak widzisz, ze naturalnie nie chca sie zwijac.
Sir Andrzej. Alboz tak jak sa, nie sa mi do twarzy?
Sir Tobiasz. I bardzo; wisza, jak konopie na kadzieli. Spodziewam sie, ze jeszcze zobacze, jak cie jaka przadka wezmie miedzy nogi i wszystko wyprzedzie.
Sir Andrzej. Daje slowo, ze jutro do domu wyruszam, panie Tobiaszu. Synowica twoja nie chce sie na oczy pokazac, a chocby sie i pokazala, zalozylbym sie cztery przeciw jednemu, ze mnie nie zechce, boc sam hrabia tu w sasiedztwie zamieszkaly idzie do niej w konkury.
Sir Tobiasz. Ale ona nie chce hrabiego; nigdy nie wezmie ona za meza wyzszego od siebie rodem, wiekiem lub dowcipem; slyszalem, jak na to przysiegla. Jest nadzieja.
Sir...




